Arjano Navi Team - Rzeszów

W piątek po pracy ruszamy do Jaworzna. To już po raz trzeci rozgrywany jest tam rajd "Skarbek", będący rundą Turystycznych Motorowych Mistrzostw Polski. Jedziemy jako jedyna załoga rzeszowska. Bardzo żałujemy, że nie udało zebrać się przynajmniej 3 załogowego teamu. Panuje potworny upał, temperatura w Rzeszowie dochodzi do 32 stopni, wybieramy więc focusa z klimatyzacją, pozostawiając hondę w garażu. W Dębicy dopompowuję jeszcze koła, mam wrażenie, że z przedniego lewego uchodzi powietrze. Jest w nim tylko 1,4 atm. Nie ma czasu na ew. wulkanizację. Dużo nie uchodzi, najwyżej będę dopompowywał na bieżąco.

Przed Wojniczem zaczyna się korek, posuwamy się w żółwim tempie, taka jazda jest bardzo męcząca. Dzwonimy do Wojtka, komandora rajdu, żeby spodziewał się nas około 22:00. Chyba, że uda nam się nadgonić na autostradzie. Rzeczywiście, przed Krakowem lekko się rozluźnia na drodze i jesteśmy w stanie podnieść średnią. Do Jaworzna docieramy ok. 21.00. Bożka prowadzi teraz wg mapy nad zalew Sosina. Baza zlokalizowana jest w tym samym miejscu, co 2 lata temu, nie powinniśmy mieć kłopotów z trafieniem, nawet po nocy. Po pół godzinie dojeżdżamy do ośrodka, dzwonię jeszcze raz do komandora zapytać, w których domkach śpimy. Doprowadza nas precyzyjnie do bazy, widzę już w reflektorach samochodu napis "Biuro Rajdu".

008

Parkujemy pod domkiem i idziemy dokonać zgłoszenia. Witamy się z załogami, które przybyły wcześniej. "Tylko nie łapcie się za długopis"- przestrzega nas Michał, niechcący psując zabawę. Wchodzimy do biura, tu już jedna z załóg wypełnia papiery, organizatorzy grzecznie wypraszają nas na chwilę za drzwi, za moment przyjedzie nasza pora. Wszędzie pełno tabliczek ostrzegających o niebezpieczeństwie porażenia, wysokim napięciu, przewodach elektrycznych. W plazmowych kulach śmigają iskry wyładowań.

012

Przy brodziku prysznica równiutko ułożone pary butów izolacyjnych z grubej gumy.

006

Skoro rajd ma być związany z energetyką (mamy zwiedzać elektrownię Jaworzno III), więc chłopaki już przygotowują klimat imprezy. Pytaniem jest, czy rajd będzie "pokopany", czy "energetyczny"? Domyślam się, że przestroga przed łapaniem długopisu i wszelkie ostrzeżenia dotyczą możliwości zaistnienia niezłego "zastrzyku energii", gdy tylko się złapie to urządzenie w rękę.

010

Dlatego organizatorzy tak zręcznie nas spławili z biura, nie możemy być świadkami "egzekucji" ekipy poprzedzającej, bo...sami nie damy się złapać. Kombinujemy jakby tu popsuć zabawę Wojtkowi. Wyciągamy wszystkie długopisy i mazaki, zakreślacze i ołówki jakie mamy w torbie nawigacyjnej i umieszczamy je w licznych kieszeniach. Wchodzimy i poproszeni zostajemy o wypełnienie karty zgłoszeniowej. Wojtek jest chyba zbyt przejęty rolą, by zauważyć mój imponujący zestaw piśmienniczy sterczący z każdej kieszonki i dyndający na smyczy, gdyż proponuje użycie długopisów leżących na stole. Dziękuję, wypełniam druki swoim. Wojtek niezrażony podsuwa Bożce czystą kartkę i prosi o napisanie numeru telefonu. Bożka robi co może, by nie złapać kopiącego długopisu, idę jej na odsiecz. "Masz tu Wojtuś w zgłoszeniu telefon pilota, zaraz Ci wypełnię". "A, tak, ale wiesz, potrzebuję tak prywatnie"- zmyśla Wojtek. Ponieważ udajemy, że numeru telefonu nie pamiętamy, bo mamy zakodowany w komórce pod jednym z klawiszy, komandor resztką sił prosi o podanie adresu strony klubowej. Ja dla zmyły częstuję się paluszkiem. Tak postawione, że nie sposób nie zahaczyć ręką o plazmową kulę. Tu Bożka lituje się nad komandorem i nie przeciągając łapie za długopis. O dziwo, nic się nie stało, długopis nie razi prądem, jest tylko nie włączony, nie wystaje wkład. Bożka pstryka włącznik i głośne "auuuuaaaaaaaaaaaaaa" roznosi się po ośrodku. Teraz ja chcę spróbować. He, wali nieźle, nie ma to jak dodatkowa porcja energii przed rozpoczynającą się nocą... Dostajemy przydział do domku nr 6, w którym mamy już sąsiadów. Szybka kąpiel i spać, bo rano o 7:15 śniadanie.

Wstajemy wcześnie, naklejam numery startowe na samochodzie, mamy numer 3. Czytam materiały turystyczne, które wczoraj wręczyli nam organizatorzy. Sporo tego. Okazuje się jednak, że właściwe materiały turystyczne dostaniemy dopiero na starcie. Śniadanie w pobliskim barze, smaczne i treściwe. Nie dziwimy się już wielkością porcji - wiemy, że tu podają ilości jak dla górnika przodkowego. Mi w to graj...

Maciek pospiesza towarzystwo, czeka nas zwiedzanie elektrowni i napięty program rajdu. Jeszcze 3 dni temu rajd miał być 2 dniowy, etapy miały być rozłożone na sobotę i niedzielę. Z pewnym względów organizatorzy musieli skomasować wszystko w jeden dzień. Będzie ciężko, słońce już grzeje mocno, co będzie w południe? Sadowimy się w samochodach i kolumną ruszamy do Jaworzna. Mamy numer 3, ale Wojtek prosił, abyśmy zamykali kolumnę, gdyż znamy dobrze okolice Jaworzna i samo miasto.

002

Kolumna zresztą dobrze jedzie, nie rwie się, bez problemu dojeżdżamy na parking pod elektrownią. Zresztą każda z załóg zaopatrzona jest w mały itinerer dojazdówki. Ostatnie jego pola straszą znowu wysokim napięciem! I po co ja myłem wóz przed wyjazdem? Po jeździe w kolumnie po piaskowych drogach Sosiny zebraliśmy cały pył podniesiony z drogi przez konkurentów.

003

004
005


Już z daleka widać 3 grubawe chłodnie kominowe i potężny, wysmukły komin. Parking rozprażony, pot się z nas leje. Bez zwłoki ruszamy więc do elektrowni. Przewodnikiem naszym jest inżynier Suprowski, który doskonale zna systemy zainstalowane w elektrowni. Mamy przykazane, że ponieważ nasz inżynier jest "przewodnikiem" a nie "półprzewodnikiem", nie powinniśmy się go raczej chwytać podczas wycieczki. Zbyt dużo prądu wkoło... Zakładamy żółte kaski i ruszamy do serca elektrowni - nastawni.

007

Każda z nastawni steruje dwoma blokami, na każdy z bloków przypada dwóch operatorów. Krajowa Dyspozycja Mocy z Warszawy przekazuje informacje o zapotrzebowaniu na moc. Odpowiednio do tego ustawia się parametry pracy elektrowni. Elektrownia Jaworzno III jest w stanie wytworzyć 1345 MW energii w 6 blokach. Spalany węgiel w kotłach podgrzewa wodę, z której uzyskana przegrzana para o temperaturze 535 stopni napędza łopatki turbin. Te z kolei napędzają wspólnym wałem generatory wytwarzające prąd. Generatory chłodzone są wodorem. Moc jednego turbogeneratora wynosi 225 MW, co stanowi równowartość 300 tysięcy KM. Sumaryczna moc elektrowni to zatem 1,8 mln KM. No, ładne cacko! Wytworzony prądu rozsyłany jest liniami 220 kV. Z nastawni udajemy się na blok, widzimy kocioł, turbiny i generatory. Temperatura spalania węgla w kotle wynosi 1000 stopni. Węgiel wcześniej rozdrabniany jest w specjalnych młynach kulowych do średnicy groszku. Wychodzimy na zewnątrz, widoczne z daleka 100 metrowe chłodnie kominowe mają za zadanie schłodzenie spalin i wody. Wydobywające się z nich obłoczki to para wodna, nie zaś dymy spalin. I choć wypuszczają one pewne ilości spalin do atmosfery to zastosowany w elektrowni systemy ochrony środowiska powodują znaczną ich redukcję. Za pomocą instalacji odsiarczania spalin zredukowano znacznie emisję siarki i jej związków, także emisja tlenków azotów została mocno zmniejszona. Zakład z wielkiego truciciela z lat 70 i 80-tych stał się przyjazny środowisku. Walka o dalsze ograniczenie nieporządanych substancji nadal trwa, normy są coraz ostrzejsze, a spełnienie ich wymagań trudne. Ubocznymi substancjami produkowanymi przez elektrownię m. in. w procesie oczyszczania spalin jest gips i pyło-popioły. Materiały te zagospodarowywane są w produkcji materiałów budowlanych. Żużle zaś wykorzystywane są w kopalnictwie na materiał podsadzkowy i zamułkowy.

009

Elektrownia posiada najwyższy w Europie komin, jego wysokość wynosi 300 m. Jest taki wysoki, gdyż miał "dobrze rozprzestrzeniać spaliny na dużym obszarze". Czasy te na szczęście już minęły, dzisiaj komin odprowadza jedynie niewielkie ilości spalin z 1 bloku. Jest to konieczne w celu utrzymania właściwej temperatury komina. Gdyby wystygł mógłby łatwo się zwalić, mimo tego, że jego konstrukcja dopuszcza odchyły (w czasie silnego wiatru) do 3 m od pionu! Jaka będzie przyszłość komina? Dyskusje trwają... Tego wszystkiego dowiedzieliśmy się podczas krótkiej, lecz intensywnej wycieczki po elektrowni. Niestety, w zakładzie tym nie można było wykonywać zdjęć, zatem niech żałują ci, co nie zobaczyli tego na własne oczy.
Wychodzimy z elektrowni na parking, zaczyna się odprawa, a wcześniej uroczyste otwarcie rajdu. Po odegraniu hymnu państwowego wita wszystkich Marek, potem Wojtek wyjaśnia regulamin imprezy, następnie Maciek objaśnia przebieg trasy.

013

Komandor twierdzi, że po etapach samochodowych czeka nas w bazie etap pieszy z próbami elektrycznymi. Będziemy głuszyć ryby, wykreślać sinusoidę prądu przemiennego, budować rozdzielnię i wypalać otwory łukiem elektrycznym. Na koniec dowiemy się, jaki jest układ faz. W tym momencie słyszę jakiś damski głos: "A co to jest faz?"... Rajd uważamy za otwarty!

015

W dzisiejszej imprezie PKP-ami będą tablice organizatora, zielone tablice początków miejscowości, ograniczenia wysokości pojazdów oraz nazwy kopalni przy których będziemy przejeżdżać. Ponieważ komunikat przedstartowy z tą informacją otrzymaliśmy już wczoraj, wiec część nocki poświęciliśmy na odnalezienie kopalni w promieniu, bagatela 100 km od Jaworzna. Miedzy innymi mamy Jana Kantego, Jaworzno, Wesołą, Grodziec, Czeladź, Paryż, Kazimierz - Juliusz, Ziemowit, Murcki, Wujek, Kleofas, ale także kopalnię piasku Maczki - Bór i dziesiątki innych. Teraz wystarczy śledzić na mapie nasz przejazd a kopalnie "same" się znajdą - wystarczy zlokalizować ich bramę lub szyb. Natrzepiemy tu PKP-ów, tylko którędy poprowadzi trasa? W komunikacie tuż przed życzeniami przyjemnej zabawy odnajduję informację, że masa 17 -stu żyletek (w stanie próżnym) to 17 gramów. Co to ma być? Węszę kolejny "myk" organizatora, jak znam chłopaków to musi być niezwykle cenna informacja.



powrót do strony głównej dalej




Napisz do nas
Autor strony: Radosław Mikuła