Arjano Navi Team - Rzeszów

Przed próbą SZ

Rankiem w niedzielę, po śniadaniu próba SZ-2. Rozegrana zostanie wokół hotelu IHAR w Radzikowie. Andrzej przygotowuje słupki, rozkłada trasę. Najpierw mały slalom, potem trzy szykany, ostry skręt w prawo i nawrót na słupku końcowym. Teraz jazda w drugą stronę, ścięcie po trawie i po krótkim slalomie meta. Zawodnicy startują jeden po drugim, Łukasz na seicento osiąga bardzo dobry czas w naszej klasie, w "dużych" mistrzem jest Marcin. Łukasz z Anią o mało nie gubią z auta anteny CB. Teraz pora na nas. Jedzie nam się dobrze, szybko pokonujemy pierwszą część próby, nawrót na ręcznym, auto posłusznie układa się do wyjścia. Zero starty czasowej, bez przyhamowania. Rozgrzewam się coraz bardziej, przyspieszam. Nie tnę przez trawę, nie ma takiej potrzeby, ostatnie dwa słupki, zaczynam hamować i ...za późno! Auto w ślizgu mija linię mety o 20 cm. Linia za tylnym kołem. Zapomniałem o nowych klockach hamulcowych, które niedawno założyłem. Nie ułożyły się jeszcze dobrze, stąd droga hamowania jest wydłużona. A czas był naprawdę niezły. Trudno.

Elementy poślizgowe precyzyjnie ustawione na nawrocie SZ

Tuż po próbie ruszamy na odcinek III. Po nocy zajmujemy I miejsce z nadwyżką 16 punktów nad załogą braci Parafiniuków. Dzisiaj wszystko może się jeszcze odmienić, na odcinku zdobyć można aż 200 karnych punktów. Musimy się przyłożyć, jeżeli chcemy utrzymać się "na pudle". Warszawski rajd jest ostatnią eliminacją Turystycznych Mistrzostw Polski - tu załogi łapią ostatnie, cenne punkty w mistrzowskiej klasyfikacji.

Dwór z Pilaszkowie

Zgodnie z itinererem dojeżdżamy do bramy XVIII wiecznego parku w Pilaszkowie. Organizator wręcza nam bilety, wchodzimy na teren dworski. Dwór uratowany i odnowiony ręką ks. Edwarda Sobieraja. Zaczyna kropić drobny kapuśniaczek. Boję się, że zaraz może się rozwinąć w regularny deszcz, więc proponuję błyskawiczne zwiedzenie parku. Woda z nieba leje się na notatki, na kartkach tworzą się rozmazane plamy z tuszu naszych pisaków. Jeszcze tylko obejrzeć figurkę Matki Boskiej, policzyć stawki w parku, rzucić okiem na kaczki, rozpoznać gatunki drzew, zapamiętać bryłę budynku, określić jej styl, kolor ścian, spojrzeć na kolumny, okna i dach i możemy już przystąpić do systematycznej eksploracji pomników i rzeźb znalezionych w parku. Jeden z nich to "konny" posąg gen. Dąbrowskiego. Upamiętnia spotkanie gen. Henryka Dąbrowskiego, Józefa Wybickiego - przyszłego autora słów "Mazurka Dąbrowskiego", ks. Józefa Poniatowskiego i gen. Stanisława Mokronowskiego w 1794 r. W pilaszkowskim dworze podczas Powstania Kościuszkowskiego mieścił się sztab Obozu nad Utratą.

Jesienny staw w parku

Przed wejściem dwa popiersia panów Marszewskich, herbu Jastrzębiec, byłych właścicieli Pilaszkowa. Jeden z nich, Mieczysław, wsławił się budową mostu Poniatowskiego w Warszawie, drugi zaś, Antoni, ostatni właściciel Pilaszkowa był inżynierem- rolnikiem i hodowcą. Jego bydło z pilaszkowskiej obory zdobywało liczne nagrody i medale na wystawach hodowlanych. Deszcz przybiera na sile, uciekamy do wnętrza dworku, w którym mieści się Muzeum Dworu Polskiego. Dworek całkiem ładny, mury czyste, zadbane okna. Nic dziwnego, budynek jest bowiem nowym, wzniesionym na starych fundamentach dawnego dworku, zniszczonego w 96 %.

Popiersia Panów Marszewskich

Oglądamy i zwiedzamy salę po sali, można by tu siedzieć nie tylko godzinę, ale całą niedzielę, a i tak wystarczyłoby materiałów do przeczytania i obejrzenia. Zauważamy w rogu sali zabytkową maszynę do pisania. Można o niej z całą pewnością powiedzieć, że to prawdziwy mercedes wśród innych maszyn, gdyż na jej froncie widnieje dumny napis "Mercedes". Obok niej cicho przyczaił się niegorszy Triumph. Na ścianie wzrok przykuwa ciekawy w formie kalendarz kołeczkowy i olbrzymie lustro w kutej ramie. Ze ścian dworku łypie groźnie dzik, niedaleko wisi poroże jelenia. Kilka fotografii myśliwskich właściciela dóbr z psem Milordem.

Prawdziwy mercedes wśród maszyn

W pomieszczeniach eksponowane są pamiątki i dzieje rodów właścicieli pilaszkowskich dóbr: Campionich, Ryxów herbu Pierscień, Pilaszkowskich herbu Roch, Marszewskich. Księgi, dokumenty, odznaczenia, fotografie, rzeźby, obrazy, statuetki, fortepian - mnóstwo tego.

Wnętrza dworskie

Teraz pora na Muzeum Pojazdów Konnych. W kilku pawilonach znajdujemy kilkadziesiąt powozów. Czarne - reprezentacyjne, żółte - codziennego użytku, ale także chłopskie wozy drabiniaste, półkoszki, wozy strażackie i sanie. Jest nawet wóz z cygańskiego taboru.

Powozy w Pilaszkowie

Dużą część zbioru stanowią pojazdy o przeznaczeniu różnorodnym. Znajdujemy tu faetony - sportowy i spacerowy, breka, prawie dwustuletnią lawetę pogrzebową zwaną karawanem a także sulki - wyścigową i treningową. Cały wybór sań: muszelkowe, wiklinowe, karuczki, z luzakiem i gospodarskie. Z ciekawostek odnajdujemy amerykański pojazd buggy i treningową sulkę, których koła wykonane są z hicory, drewna dębu amerykańskiego, materiału niezwykle twardego i odpornego na uszkodzenia. Dziwne nazwy pojazdów, pewne usłyszane po raz pierwszy. Milord, kalesza, landolet, wasąg, victoria, wolant, gig, biedka, to tylko niektóre z nich. Zaciekawia nas pojazd z przemyślenie zaprojektowanym zawieszeniem przednim, z poprzecznym resorem i sprężyną, w zadziwienie wprowadza kareta z hamulcem tarczowym i piecyk w wozie cygańskim.

Wóz cygański

Co to, kurna, jest ? :-)

Wracamy do bazy rajdu, jeszcze "seria bolesnych pytań" o tego, co udało nam się dzisiaj zwiedzić i poznać. Pytania okazują się znacznie łatwiejsze niż wczorajsze, no chyba, że jesteśmy bardziej wypoczęci i głowa lepiej zapamiętywała szczegóły :-) Po obiedzie Kasia wywiesza prawidłowe odpowiedzi i wyniki rajdu. Udaje nam się utrzymać I pozycję, konkurenci popełniają trochę więcej błędów, przewaga wzrosła do 46 punktów. Kolejność miejsc taka sama jak po wczorajszym etapie. Bartek i Michał łapią bowiem kilkadziesiąt punktów karnych, pięknie jedzie Marcin z Magdą, którzy etap kończą z zerowym dorobkiem karnym. Zajmują III pozycję. Oglądamy prezentacje zdjęć zrobionych podczas imprezy przez Michała. Na wielkim ekranie miejsca, które dopiero co były areną naszych zmagań, samochody w akcji, uchwycone zachowania zawodników. Dużo śmiechu, zdjęcia prowokują do kolejnych rozmów i ponownego przeżywania tamtych chwil.

Teraz szybko przejrzeć notatki

Piszemy test

Pora na zakończenie imprezy, rozdanie dyplomów, pucharów i nagród. Dyplomy dostaje każda załoga, wraz z nimi aktualne wydanie kodeksu drogowego. Trzeba się szkolić! Testy z BRD po raz kolejny wykazują, delikatne wprawdzie, ale braki w wiedzy. :-)

Prezentacja fotek z rajdu

Rozdanie nagród

Na pudle wraz z nami stają Bartek z Michałem i chełmska załoga Marcin z Magdą. Próbę SZ na symulatorze wygrywa Marcin - Słoniu, który w pięknym stylu pokonał odcinek specjalny.

Puchary rozdane

Pakujemy się, pora ruszać do domu. Zabieramy do Rzeszowa Anię z zaprzyjaźnionego Chełma i kierujemy się na południe...

Na południe!

Skończył się sezon rajdowy 2005. Teraz pora liczyć wyniki, rozdać szarfy i medale. Jaki będzie ten nowy, w roku 2006? Czas pokaże...

Po rajdzie i po sezonie... Czyj to numer? :-)

wstecz powrót do strony głównej




Napisz do nas
Autor strony: Radosław Mikuła